W worku z mikołajkowymi prezentami znalazłem coś do obowiązkowej lektury. Pakunek jak na zwykłą książkę był raczej ciężki, rozmiarami przypominał mi album. Po rozpakowaniu okazało się, że to upominek z gatunku niespodziewanych, za to od razu trafiający w gust odbiorcy. „Cały ten tenis” to pierwsza, autentycznie polska, encyklopedia mojej dyscypliny. Więcej >