Minęły trzy dni drugiego tygodnia Wimbledonu, a w męskiej rywalizacji znów potężnie tąpnęło. Po Australian Open i Roland Garros to już kolejny w tym roku przykład, jak niewiele potrafi znaczyć ranking, rozstawienie czy największy nawet rekordowy dorobek, gdy gwieździe zabraknie zdrowia. Jednym odmawiają posłuszeństwa biodra, innym kolana albo łokcie. (więcej…)

Więcej >