Czech Republic s Marketa Vondrousova during Junior Fed Cup 2015 Final match October 4 2015 PUBLICJest zwrotna i ma wyjątkowo szybkie nogi. Zwraca uwagę koordynacją swych ruchów. Lewa ręka rzadko daje się zaskoczyć, a magiczny nadgarstek pomaga wybrnąć z każdej niemal opresji. Często odbija piłkę tuż po koźle, co daje fantastyczne przyspieszenia. Poprawiła kondycję i serwis, którym teraz naprawdę atakuje. Mocna mentalnie, rzadko na korcie grymasi albo się kłóci. Zdaniem wielu ekspertów śledzenie jej gry to czysta przyjemność. Zważywszy, że dziewczyna ma wciąż 17 lat, jej tenis musi robić wrażenie. Nie wszystkich los obdarza aż takim talentem, a wielu przez całą karierę nie dochodzi do tego, co ona już potrafi. Nieznana dotąd w cyklu Czeszka, Marketa Vondrouszova, wygrała halowy turniej WTA International w szwajcarskim Biel. W tym dziwnym sezonie 2017 jest to jedno z wydarzeń, obok którego nie da się przejść obojętnie.

Pochodzi z zachodnich Czech, z regionu kojarzonego w świecie ze słynnymi uzdrowiskami, ale też wspaniałą zielenią, obszarami wodnymi czy niewysokimi górami Bohemii. Jej rodzinny Sokolov to małe miasteczko, którego nazwa przewijała się przed laty przy okazji kolarskiego Wyścigu Pokoju. Futboliści miejscowego Banika od lat kopią w II lidze więc w przyszłości chyba tylko jej mogą tam postawić pomnik. Miejsce na malowniczym rynku, tuż obok fontanny, pewnie by się znalazło. Na razie to jeszcze w konwencji żartu, lecz za kilka lat, kto wie. Hołdy składane rodaczkom, np. Petrze Kvitovej w Bilovcu, dają dziś do myślenia. W świąteczny weekend tabloidy naszych południowych sąsiadów próbowały wyjaśniać, kto dokonał ostatnio większego wyczynu. Czy 22-letnia golfistka z Pragi, Klara Spilkova, która za wygranie w Rabacie turnieju Ladies European Tour otrzymała 67,5 tys euro, czy może młodsza Marketa nagrodzona w Biel kwotą 43 tys. $. Po przeliczeniu wyszło, że golfistka zainkasowała jednorazowo prawie dwa miliony czeskich koron, zaś tenisistka tylko trochę ponad milion. W świecie bulwarówek to więcej jak kanon.

Od Ani Konjuh w Nottingham 2015 Vondrouszova jest najmłodszą zwyciężczynią turnieju WTA. Chorwatce poświęciłem nieco miejsca („Kwestia wiary”) w związku z jej tytułem, Czeszka też na to zasługuje. Gdy miała 4 lata tata David zaprowadził ją na korty. Tam się okazało, że „Makula” – jak na nią w domu wołano – ma smykałkę. Jako dziecko lubiła grać w piłkę z chłopakami i nawet chciała zostać futbolistką. Tenis wygrał, bo uznała, że lepiej decydować samemu o swym losie. Na pierwsze turnieje jeździła z mamą Jindriszką. Pięć lat temu została mistrzynią świata 12-latek, rok później na Florydzie zagrała finał Orange Bowl dla dziewcząt 14-letnich. W maju 2015 wdrapała się na pozycję nr 1 w juniorskim rankingu ITF. Wśród 18-latek zdobywała deblowe tytuły w Paryżu i Melbourne, odniosła wiele ważnych zwycięstw singlowych, lecz ani razu nie wystąpiła choćby w finale imprezy wielkoszlemowej. Dwa półfinały Roland Garros (2013 i 2015) i jeden Wimbledonu (2013) to jej najpoważniejsze osiągnięcia. Główny opiekun, słynny przed laty czeski tenisista Jiri Hrzebec twierdzi, że to nawet lepiej dla jego podopiecznej, bo teraz ma ona dodatkową mobilizację.

Debiutowała w cyklu WTA rok temu, w Pradze. Dostała dziką kartę na kortach Sparty i w II rundzie ledwo dokończyła mecz z Australijką Stosur. Dokuczający od dawna łokieć odezwał się tak mocno, że zaraz po następnej imprezie, w Trnavie, musiała na pół roku zawiesić swe starty. Gdy wracała w styczniu była notowana w piątej setce rankingu. Nim się zjawiła w Szwajcarii zagrała w sześciu imprezach ITF, czterokrotnie od eliminacji. Bilans to dwa tytuły, zdobyte w czterech finałach. Cały sezon 2017 to – jak na razie – 40 wygranych pojedynków przy czterech zaledwie porażkach. W Biel przez 9 dni wychodziła na kort aż osiem razy. Dwa sety straciła w eliminacjach, gdzie raz omal nie odpadła. Zaczynała turniej jako nr 233, kończyła z nr 117. Oczarowany kapitan reprezentacji Petr Pala powołał ją na półfinał Pucharu Federacji z Amerykankami. Faktem jest, że w wieku Markety z plejady Czeszek wyżej klasyfikowana była dotąd zaledwie jedna, nie grająca już Nicole Vaidisova. Dla przypomnienia: mając 17 lat była ona w 2006 nr 9 WTA, zaś w Paryżu omal nie została wtedy finalistką Roland Garros.

Opiekunowie porównują ją do Davida Goffin. Tak jak Belgowi brak jej nadzwyczajnych warunków fizycznych, a mimo to, dzięki dobrej technice, potrafi odbijać zaskakująco ostro. Cztery lata temu w Poznaniu królowała wśród juniorek (Grade 4). W Zielonej Górze 2015 wygrała pierwszego futuresa ITF i to od razu w singlu oraz deblu. Rok temu nie przeszła eliminacji Katowice Open. Po przejęciu imprezy przez Szwajcarów została jej triumfatorką. Jednego dnia jest nastolatką, która przepada za czekoladą, pożera kryminały i wybiera się na koncert Justina Biebera, drugiego potrafi być chłodno kalkulującą profesjonalistką z kortów. „Ona gra już dziś jak rywalki z czwartej lub piątej dziesiątki rankingu” – mówi drugi trener, podróżujący z nią po świecie Zdenek Kubik. Nie prognozuje jednak, co stanie się jutro z tą dziewczyną. Czesi od lat widzieli w niej mistrzynię, lecz wiedzą doskonale, ilu już nastolatkom zaszumiało w głowach, gdy tylko przyszła sława plus wielkie pieniądze. Czasy karier dziecięcych to w tym sporcie prehistoria. Analogie do 14-letniej Tracy Austin, która wygrała Portland 1977, czy fenomenalnej Martiny Hingis, która w wieku 16 lat została liderką rankingu nie mają dziś większego sensu. Wspinaczka do elity trwa teraz dłużej i wymaga więcej cierpliwości. Muskuły i wzrost, owszem, są przydatne, jednak najważniejsze jest to, co w głowie.

Karol Stopa