To może być wkrótce francuski fenomen tenisa ” – napisała o niej w styczniu 2015 dziennikarka gazety L’Equipe, Carole Bouchard. Miała na myśli Oceane Dodin, wysoką, długonogą dziewczynę, która mimo paromiesięcznych kłopotów zdrowotnych po poważnej operacji dentystycznej potrafiła na przestrzeni jednego sezonu przebić się z końca siódmej setki na pozycję nr 183 rankingu WTA.

18-latka z przedmieść Lille ze specjalną przepustką do turnieju głównego, załatwioną przez FFT, niespodziewanie wygrała wtedy w Melbourne z klasyfikowaną z nr 40 Amerykanką Alison Riske. W II rundzie Australian Open, w kolejnej trzysetowej batalii, była bliska pokonania rozstawionej Czeszki, Karoliny Pliszkowej. Obserwatorów turnieju na antypodach zdumiała w szczególności brawura, z jaką odbijała wszystkie piłki zawodniczka trójkolorowych. To był wypisz wymaluj styl, demonstrowany kiedyś przez nastoletnią Marię Szarapową.

Na konferencji prasowej po meczu okazało się, że te skojarzenia z Rosjanką są wyjątkowo trafne. Oceane już jako trzyletnie dziecko we wszystkim starała się naśladować znaną z ekranu telewizora Szarapową. Dziewczynka dość szybko trafiła na korty, ponieważ instruktorem tenisa był jej ojciec, pan Frederic. Najpierw robiła to w małym klubie w Villeneuve d’Ascq, miejscu swego urodzenia, tuż obok słynnego stadionu piłkarskiego Stade Pierre Mauroy, na którym w roku 2014 Francuzi grali finał Pucharu Davisa ze Szwajcarami, potem przez cztery lata na Martynice, gdzie ojciec dostał kontrakt jako nauczyciel sportu. Przez cały ten czas jedno się nigdy nie zmieniało. Tata poświęcał córce dużo czasu, a ona nigdy nie miała dość i wciąż domagała się od niego kolejnych lekcji. Szybko zrozumiała, że musi korzystać na korcie ze swych długich rąk i nóg, podejmować maksymalne ryzyko, uderzać piłkę tak wcześnie, jak się tylko da. Drugi serwis biła równie mocno co pierwszy, odkrywała uroki zagrań kątowych, interesowało ją, aby każdą akcję kończyć najdalej po 2-3 zagraniach.

Frederic Dodin opowiada, jak wiele razy zdumiało go parcie córki do ciągłej rywalizacji. „Potrafiła rozgrywać trudne trzysetowe mecze, odwracać pojedynki czasem już przegrane, a za chwilę, mimo że była mocno zmęczona, zaczynała ze mną rozmowę o następnej grze. Szybko zrozumiałem, że jest kimś osobliwym i naprawdę utalentowanym”. Sama tenisistka podkreśla, że nie odczuwa na korcie większej presji. Nie peszy się nawet wtedy, gdy musi tam zagrać z kimś znanym. „Nie boję się wyzwań. Zresztą tak generalnie ja nie bardzo rozumiem, dlaczego na arenie sportowej miałabym się jakiejś przeciwniczki obawiać. Na korcie zawsze jestem spokojna. Myślę tam wyłącznie o tym, by zagrać jak najlepiej. Jeśli z tego powodu ktoś uważa mnie za postać wyjątkową tym lepiej dla mnie. Nie lubię być postrzegana jak wszyscy inni dookoła”.

Od Australian Open 2015 upłynęło ponad półtora roku, korpulentna pani redaktor zdążyła zmienić miejsce zatrudnienia, natomiast wychwalana przez nią dziewczyna, wciąż jeszcze nastolatka (aż do 24 października br.) nie przestaje co chwila zaskakiwać. W tym roku, zaraz po US Open, gdzie nie przeszła eliminacji, pojechała do kanadyjskiego Quebec City, gdzie wygrała swój pierwszy w życiu turniej cyklu WTA. Coupe Banque Nationale 2016 miał akurat niezłą obsadę, a takie nazwiska jak Bouchard, Beck, Lucic-Baroni, Goerges, Broady, Rodina, Crawford czy Barthel gwarantowały tam spore emocje i dobry poziom. Tymczasem to akurat Francuzka przedefilowała przez imprezę, tracąc po drodze jednego tylko seta w I rundzie. Paradoks sytuacji polegał i na tym, że zwyciężyła osoba, która rok temu dwa razy awansowała do II rundy w wielkim szlemie (w US Open trzy sety z Jeleną Jankovic), ale aż do startu w Kanadzie nie miała na koncie ani jednej wygranej w turnieju głównym WTA. Sukces zaowocował naturalnie przekroczeniem bariery pierwszej setki rankingu i nadziejami na coś więcej niż kolejne tytuły z poziomu ITF.

Nie była wcześniej znana jako juniorka, a to głównie dlatego, że przebywała z ojcem na Martynice, trochę chorowała, a w ważnych turniejach 18-latek grywała rzadko. Jej najcenniejsze zwycięstwo z tamtych lat to pokonanie w roku 2011 w Halle Szwajcarki, Belindy Bencic, jednej z mistrzyń świata tej kategorii. W cyklu ITF wygrała osiem imprez singlowych, m.in. w 2014 polskiego challengera w Zawadzie pod Opolem. Niemal wszyscy, którzy widzieli ją w akcji mówią zwłaszcza o ogromnej dynamice, wielu bardzo efektownie wygranych piłkach, ale też o stanowczo zbyt dużych stratach. Dodin nie lubi patrzeć po meczu na statystyki i za każdym razem zdecydowanie stawia na grę typu „wszystko albo nic”. Pomagający dziś ojcu znany francuski trener Georges Govin, wychowawca takich postaci jak Tatiana Golovin, Kristina Mladenovic czy Alize Cornet, mówi w wywiadach, że chętnie widziałby tę tenisistkę zachowującą się nieco ostrożniej na korcie, a w jej grze dostrzega wiele rzeczy do poprawy. Z drugiej jednak strony jest pod wrażeniem postępów, jakie zawodniczka zrobiła i nie naciska na daleko idące zmiany. We francuskiej federacji powstał nawet ostry spór na ten temat, bo np. Alexandra Fusai odpowiadająca za kobiece szkolenie jest zdania, że związek nie powinien lansować akurat takiego modelu gry.

Generali Ladies Linz był w tym sezonie jedenastą imprezą, podczas której Oceane musiała zacząć od eliminacji. Przeszła je po raz trzeci, jak w Stuttgarcie i w Pradze, za to po raz pierwszy wykonała potem krok następny. Wygrane z Kristyną Pliszkową, siostrą bliźniaczką Karoliny i Soraną Cirsteą dały jej drugi w życiu ćwierćfinał WTA oraz szansę zmierzenia sił z Madison Keys. Starsza od niej o prawie 2 lata Amerykanka przez wielu typowana jest na przyszłą liderkę kobiecego tenisa. Jest to dokładnie pozycja o jakiej śni i marzy także Francuzka. W ich pierwszym pojedynku niespodzianki żadnej nie było, choć Dodin kilka razy autentycznie zaskoczyła. Serwis tej dziewczyny i jej strzały z głębi kortu mają już swoją moc. Kiedy zabłysła podczas Australian Open 2015 francuskie media pisały, że „wieje wiatr z północy”. Chodziło o to, że wybory miss Francji wygrała wówczas panna Camile Cerf, startującą w konkursie jako najładniejsza z regionu Nord-Pas-de-Calais. „Inna urocza, młoda dama z północy błyszczy dziś na kortach w Melbourne” – puentował jakiś dziennikarz. Kto wie, może to faktycznie kandydatka do tego, aby podbić niebawem serca kibiców tenisa zarówno swą grą, jak i urodą?

Karol Stopa
14 października 2016