Novak Djokovic Ser def Roger Federer Sui TENNIS ATP Tennis Herren WORLD TOUR FINALS 2015 22„To był jeden z tych dni, gdy piłkę widzisz wyjątkowo wyraźnie. Czasem miałem wrażenie, że jest wielkości arbuza” – mówił po meczu zwycięzca. „Przyszło mi grać z kimś niebywale perfekcyjnym. Nie znam nikogo innego, kto by potrafił zagrać aż tak dobrze, jak on dziś” – dorzucił pokonany. Pierwsza w nowym sezonie konfrontacja dwóch gwiazd ze słynnej czwórki zawodowego tenisa zapowiadała liczne atrakcje, lecz akurat nie takiego przebiegu walki oczekiwano. Zdumieni kibice i eksperci szeroko otwierali buzie.

Na przestrzeni dekady Rafa Nadal i Novak Djokovic rywalizowali  46 razy, nigdy jednak się nie zdarzyło, by ich pojedynek był równie jednostronny, co finał Qatar Exxonmobile Open 2016. Dla tych, którzy noszą w pamięci niesamowite boje tej pary, a zwłaszcza katorżniczą, 6-godzinną mordęgę w ostatnim dniu Australian Open 2012, to co się stało na korcie w Doha było po prostu szokiem. Końcowy wynik to 6:1 6:2 dla Serba w 73 minuty!

Pierwsze zwycięstwo Novaka w Katarze dla nikogo, kto bliżej interesuje się dyscypliną, nie może stanowić zaskoczenia. Sezon 2015 przyniósł przecież niewiarygodną dominację Serba i z każdego niemal miejsca obok kortów słychać było, że to dopiero początek wspaniałej ery tego zawodnika. U szejków lider początkowo grał poprawnie, ale widać też było, że stosuje na starcie taryfę ulgową. Na dobrą sprawę dopiero w półfinale z Tomasem Berdychem pierwszy raz efektownie przyspieszył. Czech umie odbijać ostro, jednak rażącymi błędami stanowczo za często pomaga rywalom, wobec których czuje respekt. Zrobił to znów w piątek więc trudno się było na podstawie tego widowiska zorientować w dyspozycji Novaka. Zacierano ręce na finał nr 1 z nr 2, ponieważ Rafa Nadal, mimo straconych po drodze dwóch setów, sprawiał wrażenie kogoś pomału odbudowującego swą formę. W półfinale z nie oszczędzającym ręki Ilią Marczenko z Ukrainy szybkość serwisu, poruszanie się po korcie i sprawdzone warianty taktyczne asa z Majorki mogły już zadowolić nawet wybrednych koneserów.

Tymczasem w sobotę od pierwszego uderzenia, czyli asa serwisowego, aż po ostatnią piłkę meczu Djokovic po prostu miażdżył słynnego rywala. Rzucała się w oczy zwłaszcza różnica w szybkości odbić. Przez całą karierę Hiszpana ludzie zachwycali się jego niezwykłymi rotacjami. Amerykanie kilka lat temu przeprowadzili nawet laboratoryjne pomiary liczby obrotów, nadawanych piłce ku rozpaczy bezradnych rywali. Tymczasem w finale Doha powstało wrażenie, że słynne rotacje Rafie nie pomagają, ponieważ w typowy dla swych rodaków sposób raczej młóci powietrze niż krzywdzi przeciwnika. Dla mnie osobiście było to szokujące spostrzeżenie. Serb atakował pierwszy, nie dał sobie narzucić słynnych, morderczych schematów i niesamowicie łatwo kończył nawet najdłuższe wymiany. Rację mają ci, których zdaniem zaprezentowany poziom agresji, liczba piłek wygranych kończącym uderzeniem i prawie brak błędów w fazie początkowej to coś, co w wykonaniu Novaka, można było ujrzeć chyba pierwszy raz w meczu z klasowym rywalem. Wygląda na to, że specjalista od tenisowej szkoły przetrwania, zamęczający bieganiem i defensywą przygotował super efektowny wariant gry atakującej. Woleje, a zwłaszcza smecze, nazywane całkiem niedawno piętą Achillesową Serba, z Hiszpanem odbite zostały w sposób niemal perfekcyjny. Gdy jeszcze po spotkaniu w świat poszła informacja, że triumfator grał z lekką kontuzją ramienia zapanowała konsternacja. Aż strach pomyśleć, czym on nas zaskoczy w Melbourne, gdy stan jego zdrowia się poprawi…

 Do startu wielkoszlemowego Australian Open 2016 został dokładnie tydzień. Pierwsze siedem dni  sezonu sypnęło licznymi niespodziankami. Mieliśmy do czynienia z ogromem zdarzeń, bo w polu obserwacji znalazło się aż sześć zawodowych, oficjalnie punktowanych turniejów, po trzy w cyklu ATP i WTA, plus w Perth zabawa w mistrzostwa drużyn mieszanych, typowa rozgrzewka, jednak  dostarczająca wielu atrakcyjnych pojedynków. Tytuł Agnieszki Radwańskiej w chińskim Shenzen, pierwszy od 3 lat sukces Wiktorii Azarenki w Brisbane, triumf w Auckland Sloane Stephens, jednej z tych pań aż za długo dobrze się zapowiadających, ponadto kilka nazwisk wartych zapamiętania, plaga wycofań, chorób albo kontuzji w ścisłej czołówce – tak z naszej perspektywy wygląda cykl WTA na starcie sezonu. U panów, w trzech turniejach ATP, jeszcze po staremu. Najlepsi podzielili między sobą strefy wpływów, czwarty do tenisowego brydża, Andy Murray, wybrał pokazówkę w Perth, co może oznaczać, że z racji spodziewanego powiększenia rodziny występ wielkoszlemowy zejdzie na drugi plan. W Brisbane zainfekowany przez własne dzieci Roger Federer szybko przegrał z Milosem Raonicem, w Madrasie Stan Wawrinka spokojnie odprawił Bornę Corica. Krzepi, że w bojach z gwiazdami wyraźnie przybywa odważnych, skłonnych walczyć, a nie tylko czapkować na korcie. Inna sprawa, że naturalny skądinąd proces zmian pokoleniowych akurat w męskim cyklu rozgrywkowym następuje wyjątkowo wolno. Można się wciąż spierać, czy to ci starzy wciąż tacy wielcy, czy młodzi teraz tacy słabi…

Kolejny tydzień przyniesie nam następne turnieje ATP i WTA, ważne eliminacje w Melbourne Park i dodatkową serię pokazówek. Doświadczenie podpowiada, by nie spieszyć się z ocenami, a własne spojrzenie i typy najpierw weryfikować z rankingiem. Stara to prawda, ale klasyfikowani najwyżej przed każdym wielkim szlemem popisują się na kortach rzadko i grają tam tak, aby wszystkiego nie ujawniać. Wielu często stosuje wtedy zasłony dymne. Po 18 stycznia pewnie zapomną, że wcześniej mieli jakieś „poważne problemy”. Materiał do obserwacji i prognoz przez Australian Open warto dziś czerpać ze spotkań dwóch wielokrotnie sprawdzanych postaci. Trzeba zatem śledzić i wyciągać wnioski np. z takich pojedynków jak: Kerber – Azarenka, Federer – Raonic, Wawrinka – Coric, Djokovic  – Berdych czy Nadal – Djokovic. Za trzy tygodnie dowiemy się, czy dzisiejsze zachwyty jedną albo drugą osobą były uzasadnione…